Szukam pocieszenia w czymkolwiek, co mogłoby rozproszyć mój zmartwiony umysł
Ile można trwać w ciszy i nie widzieć przyszłości,
Ile można grać twardego, a płakać w samotności
I tak człowiek sobie jest, bo jest
A żart w prawdę się obrócił…
Jak co piątek z rana, załamka.
Boże ledwo się obudziłam, a już mam dosyć tego dnia. Od rana ryk i wyrzuty sumienia. Nie chcę mi się z nikim gadać, nawet mamie powiedziałam, że nie chce mi się rozmawiać. Nadal sobie nie wybaczyłam, że jej nie ma. Z serducha sączy się krew cały czas. Tak bardzo tęsknię za moją kocią córeczką. Nie ma dnia bym nie pomyślała o niej chociaż przez chwilę. Bardzo żałuję, że poddałam Cię zabiegowi. Jeszcze bardziej, że nie zdążyłam na czas, Aby Cię uratować. Czasem przez to mam ochotę wziąć, nóż i przejechać wzdłuż rąk. Wyrzuty sumienia towarzyszą mi każdego dnia. Oczywiście nic takiego nie zrobię, ale gdzieś pomagają mi takie myśli.
Dziunia
Dziś mijają cztery tygodnie jak Ciebie nie ma ze mną. Niby szmat czasu, niby krótko, a ja dalej opłakuje brak Twojej obecności. Każdego wieczoru wspominam sobie jak przychodzisz do mojego pokoju, wskakujesz na łóżko, przechodzisz na me lewe ramię dalej buzi w policzek i kładziesz się obok, wbijając pazurki w moją skórę, a ja ogrzewam policzek Twoim czółkiem. Bardzo mi tego brakuje, od tego wydarzenia mam problemy ze snem. Czuwając w nocy, budzę się, gdy krzyczę przez sen. Moje poczucie winy zamiast maleć, cały czas idzie w górę. Niby ruszyłam dalej przez drogę, jednakże moja niemożliwość wybaczenia sobie towarzyszy mi przy podróży. Dzisiejszy dzień jest okropny. Tylko jak się obudziłam, łzy lecą mi po policzkach niczym górskie strumienie. Bardzo tęsknię za Tobą dziunia. Odpoczywaj na zawsze.
Zdjęcie pamiątkowe z Twojej randeczki z Julką.
Żegnaj moja piękna
Moja droga córeczko, wiedz, że bardzo Cię przepraszam, że Cię zawiodłam. Mam nadzieję, że biegasz teraz po niebiańskich płotach, lasach. I najważniejsze, abyś się nie już nie męczyła i cierpiała. Wiedz, że bez Ciebie sama teraz przez to cierpię, gdybym wiedziała, że już wcześniej miałaś problemy zdrowotne od razu zareagowałabym. Mam nadzieję, że ciumkasz sobie kosmyk włosów, który włożyłam Ci do Twojego grobu. I tak samo zrzucasz te drobne monety z niebiańskiego biurka, którym dźwiękiem budziłaś mnie o 2-3 w nocy. Wiesz co dziunia? Ciężko jest mi odnaleźć miejsce w domu, bo gdzie nie spojrzę, widzę jak siedzisz spokojnie i odpoczywasz. Wejde do swego pokoju, widzę jak siedzisz na drapaku i patrzysz swoim uroczym, ale przeszywającym spojrzeniem. Ledwo Cię dotknęłam, a Ty juz wstawałaś, abym Cię wylelała. W dodatku miałknęłaś, gdy przestałam. Teraz zostało mi tylko puste miejsce na drapaku i wspomnienia. Nawet biorąc kąpiel mysle o Tobie, bo zawsze mi towarzyszyłaś przy tej codziennej rutynie. Zawsze leżałaś na pralce, albo koszu na śmieci. Miałam problem, aby wyciągnąć ręcznik, gdyż lubiłaś się na nim rozwalić. Nikt mi nie towarzyszy już przy chorobie, czy oglądaniu seriali i nikt nie grzeje mego lewego ramienia, pleców, bądź szyji. Noce bez Ciebie grzejącej moje stópki są chyba najgorsze. Byłaś moim oczkiem w głowie. Moja mała dziunia. Na zawsze pozostaniesz w moim serduchu. Jeśli ktoś mi powie, że nie wiem jak to jest stracić dziecko, to niech wie, że sie myli. Dbałam o Ciebie lepiej niż o siebie. Lepiej niż o cokolwiek w moim życiu. Moje szczęście odeszło.
Żegnaj moja najpiękniejsza
Żegnaj dziunia
Żegnaj Mia
Bardzo Cię kocham i nigdy nie zapomnę.
Hm…
Do głowy wpadła mi dziś ciekawa opcja, myśl i gdzieś tam we mnie coś mi podpowiada, że może być to prawda. Zawsze uważałam, że żyje sobie z dnia na dzień, bez celu, nikomu nie wadząc, a przy okazji spacerując ścieżką życia znajduje złamane, pokruszone serduszka i sklejam je w całość. I właśnie może to po istnieje? Mój sposób bycia jest specyficzny, ale wbrew pozorom wielu osobom się podoba. Co najważniejsze mi samej się podoba.
Odnośnie celów w życiu. Myślę, że moim celem jest to, aby ludzie przy mnie zwolnili swoje codzienne tempo i zatracili sie w nawet bezsensownych chwilach teraźniejszości. Wywosniokowałam to w sumie po dziejszym monologu M. Praktycznie na samym końcu, kiedy z mojej strony zaczęły padać różne pytania. Może sam tego na zauważyłeś, ale jak skoro Ty jesteś moim schronem bezpieczeństwa tak i ja jestem Twoim? Przy mnie potrafisz się zatracić w najmniej ważnym szczególe, największej pierdółce. Przykład? Daleko nie trzeba szukać. Chociażby głupia (którą oczywiście uwielbiam) jazda autem i śpiewanie piosenek? Twoje myśli schodzą na drugi plan i czujesz chillere. Możesz odpocząć od wszystkiego i nie przejmować się niczym. Jak już to Ty zasypiasz szybciej ode mnie to jest coś wow! Czy mogę się mylić? Owszem, ale gdzieś coś tam mówi mi, że to prawda. Te przezwisko maskotka społeczna jednak nie wzięło sie znikąd!
Mogłam lekko spaść w Twoich oczach dając przyjaciółce taką radę jaką dałam. Całkowicie to rozumiem, nie jestem za takimi rozwiązaniami, jednakże mysle, że w tej sytuacji i tak już nie ma dużo do stracenia i tak więc co szkodzi spróbować? Wiem, że potępiasz takie zachowanie, ale chcąc nie chcąc musisz mi to wybaczyć. Wiedz, że w stosunku nigdy nie postąpiłabym tak. Nie powinno sie dokładać klamstw. Jednak poszłam troszkę innym tokiem myślenia, że może te jedno kłamstwo pójdzie w dobra stronę i da w końcu szczera relacje mojej przyjaciółce. Powinnam dawno odpuścić ten temat, ale jeśli ktoś jest przy tobie ¾ Twojego życia to juz nigdy nie odpuścisz.